ZA CZERWONYMI DRZWIAMI
Rozejrzyjmy się. Jasne wnętrza niczym z katalogu Ikei, rzekłbyś styl skandynawski, drewno, białe ściany, meble proste, żadnych niepotrzebnych gratów. Wszystko lśni. Wszystko ma tu swoje miejsce. Za wielkim oknem tafla jeziora. I tu i tam można się przejrzeć i wejrzeć w swoją duszę. Spokój. Trochę jak na Alasce lub w Montreux. Idealne miejsce na wyjaśnienie sobie paru spraw, idealne miejsce na spędzenie ostatnich miesięcy życia.
Te surowe, jasne wnętrza stanowią doskonałą scenografię dla samotności dwojga ludzi, rodzeństwa, którzy po latach znów się schodzą. Z początku, by razem pracować. Są w końcu z podobnej branży. On, Roy (Kiefer Sutherland) to wzięty twórca kampanii reklamowych, niespełniony malarz, które swoje artystyczne wyczucie przelał na bardziej praktyczną sztukę, jaką jest właśnie reklama. W sumie dobrze zrobił, bo nie skończył jak Van Gogh, tylko w pięknym domu, tyle że samotnie, bo rok wcześniej stracił swego partnera, a sam również zdradza coraz poważniejsze objawy anemii i białaczki.
Właśnie wtedy, gdy jest w środku wielkiej kampanii reklamowej i potrzebuje coraz to lepszych fachowców jak fotografów czy grafików, do jego biura puka niezadowolona siostra Natalie (Kyra Sedgwick), która na swoje nieszczęście jest fotografem. Nie chciała przyjeżdżać do brata, właściwie nie wiedziała, że jej nowym pracodawcą będzie jej długo nie wiedziany brat. A wszystkiemu winna jej agentka Julie. Stało się jednak inaczej i chyba Natalie i Roy będą pracowali ze sobą. Różnice widać już w ich sposobie ubierania się. Roy niczym kobieta dba o garderobę, tu pierwszorzędny garnitur, a na wyjścia bawełniany sweter i może szal, no i ten ironiczny uśmieszek. Z kolei Natalie przypomina wciąż buntowniczkę z liceum w czarnej, skórzanej kurtce, właściwie cała w czerni, jakby wróciła z koncertu kapeli hardrockowej, z wiecznie niezadowoloną miną. Oj głośno będą wołali ze swoich przeciwnych brzegów. Z braku lepszej pracy, Natalie przyjmuje tą ofertę, choć pewnie zaciska zęby. Dobrze wie, jak bardzo humorzasty jest Roy – temperament artysty, pedanteria, dbałość o szczegóły i cała armia zwolnionych współpracowników.
Ale ta współpraca będzie wyjątkowa, bo będzie to ostatni projekt Roya. Chociaż Natalie sobie obiecywała, że będzie spędzała z bratem absolutne minimum czasu (od jednej sesji fotograficznej do drugiej), to jednak jej opory w końcu topnieją. Ze zdumieniem (dla siebie samej) przekracza kolejną granicę i zatrzymuje się u Roya, w jego pięknym domu. Jak się okazuje jest to bardzo trafna decyzja, bo Natalie nie będzie tu tylko fotografem, ale również opiekunką, pielęgniarką dla swego kapryśnego braciszka. Wreszcie się dowiedziała, że jej despotyczny brat stoi już nad przepaścią. Czyżby teraz zmiękł, stał się sentymentalny, czyżby chciał wykorzystać ten czas na zbliżenie się do siostry? Trzeba przyznać, że mimo fatalnych rokowań, Roy trzyma się całkiem nieźle, ma jeszcze siły wszczynać awantury, a w gabinecie u lekarza, słuchając diagnozy, poprawia przekrzywione dyplom. Porządek i estetyka ponad chaosem choroby.
Co poróżniło tych dwoje, że na tyle lat się odwrócili od siebie? Odpowiedź leży w krainie za Czerwonymi drzwiami, krainie dzieciństwa naznaczonej tajemnicą. Uciekli z niej i uciekli od siebie, by nie widzieć w swoich twarzach tamtych scen. Despotyczny ojciec i ciągłe awantury w domu – takie retrospekcje nawiedzają co chwila Natalie. Ale najbardziej nurtuje ją tajemnica śmierci jej matki. To wydarzyło się kilkanaście lat temu. Nagle pojawiły się domysły, że to może ich ojciec zabił ich matkę, skoro wcześniej zabijał złym słowem każdą szczęśliwą chwilę w domu rodzinnym. Natalie przypomina sobie pewne fakty z tamtego okresu. Zupełnie jakby wywoływała stary film, scena po scenie, jakby wywoływała duchy. Po tylu latach to i tak nie ma żadnego znaczenia. Ich ojciec się wywinął od więzienia, ale i stracił na dobre córkę i syna, którzy nie chcą go już znać. To chyba wystarczy za sprawiedliwość. Zresztą może warto już zapomnieć o bolesnej przeszłości i cieszyć się chwilą obecną, tym co jeszcze można zrobić razem z umierającym bratem. Teraz najmniejszy drobiazg cieszy jak nigdy. Zwykłe śniadanie przy wielkim oknie, spacer wzdłuż morza, rozmowa w ogrodzie.
Teraz Natalie i Roy wracają do siebie, by przeżyć ten okres w spokoju. Nie jest sielankowo, bo Roy z temperamentem ojca i charakterem księżniczki jest w stanie zrobić awanturę o brakującą tabletkę jak i niedogotowany ryż. Na szczęście zawsze jest jeszcze Julie, która poczuciem humoru rozładuje napięcie. Natalie z kolei jako urodzona samotniczka uczy się znów bycia odpowiedzialną za kogoś. Kto wie, może dzięki tej lekcji z bratem, otworzy się na nową miłość? Kto wie, co znów będzie za czerwonymi drzwiami, które Roy w przypływie natchnienia znów odnowił w swoim domu?
Matia Karrell kreśli nam tu intymność dwojga ludzi, których charaktery nieustannie się ścierają,
Zabawne jak Kiefer Sutherland okazuje się bardziej kobiecy, emocjonalny niż twarda, niedostępna Kyra Sedgwick, a gdzieś między nimi jak wahadło krąży ironiczna Stockard Channing, rozładowując napięcie. Zwyczajny, oszczędny obraz bez zbędnych scen. Żadnych rewelacji, a jednak miło się podpatruje tą samotność dwojga ludzi.
Komentarze
Prześlij komentarz