POPRZEDNIE ŻYCIE. POCIĄG DUCHÓW


 

Michael Petroni to ciekawy przypadek. Na początku scenarzysta komediowy i stand-uper bawiący ludzi, z czasem dojrzały reżyser, nie bojący się dotykać mrocznych sfer ludzkiej psychiki i duszy. Debiutował w 2002 roku filmem Till Human Voices Wake Us, gdzie zagrali Guy Pearce i Helena Bonham Carter. Rzecz dotyczyła powrotu do dawnych czasów. Melancholia, nostalgia, miłość, duchy przeszłości, z którymi musi się zmierzyć główny bohater, o jakże wdzięcznej profesji: psycholog (gdzieś musi ćwiczyć swoje emocje). 

 Po latach Petroni powróci do tego konceptu „powrotu do przeszłości” z malowniczym pociągiem w tle i psychologiem w roli głównej, który właśnie czuje, że musi przesunąć zardzewiałą zwrotnicę, by ruszyć dalej ze swoim życiem.

 

Wykolejony. Tak można jednym słowem określić kondycję psychiczną Petera Bowera, który paradoksalnie jest psychologiem. Ale nawet po roku od tragicznej śmierci swojej córki nie może znaleźć recepty na spokój, podobnie jak jego żona. Ich życie to labirynt wspomnień, z których każde wywołuje poczucie winy. A w roli Bowera, Adrien Brody, najbardziej zapamiętany z roli „Pianisty” – od pianisty do psychologa. I tu i tam gra się na emocjach

Choć Bower zmienił na jakiś czas otoczenie i wrócił do swego mistrza (symbolicznego ojca) Duncana Stewarta, to jednak zaczyna dostrzegać rzeczy i zjawiska, które coraz bardziej go niepokoją. Pacjenci jak to pacjenci zawsze są dziwni albo wydaje im się, że są dziwni i przesadnie wyolbrzymiają różne kwestie. Jedni żyją przeszłością, a drudzy w ogóle się wyłączają ze świata, nie mówiąc ani słowa. Kim są, skąd przybyli? Peter zauważa, że ci pacjenci w jakiś sposób przypominają mu o pewnym wydarzeniu z młodości. Dlaczego akurat ten pacjent o dziwnie znajomej twarzy, cierpiący na zaniki pamięci usilnie wskazuje na rok 1987, gdy Peter był nastolatkiem i był świadkiem czegoś, co zmieniło jego życie. Zdaje sobie sprawę, że popada w obłęd. Duncan jednak uspokaja go, uprzedzając, że te wszystkie dziwne zjawiska, jakie spotykają jego wychowanka, są właśnie tymi uśpionymi dawno wspomnieniami, które coraz głośniej dobijają się do drzwi skrywającej mroczną tajemnicę z przed lat. Popularne hasło brzmi: „trzeba to przerobić, przepracować”, ale łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

Przyjrzyj się dobrze swemu obrazowi życia. Wszystko jest takie zwyczajne, ale codziennie, jak na obrazie Bruegela dzieje się coś dziwnego, strasznego. Ptaki spokojnie wydziobują ziarna, a myśliwy skrada się w cieniu, wyczekując końca, podczas gdy na niebie spada Ikar. Co się tam wydarzyło przed laty. Dlaczego pewne wspomnienia tak bardzo tłumimy albo zacieramy?

Może śmierć córki Petera była tym głośnym impulsem, aby coś w sobie otworzył, uświadomił, przypomniał? Jak to zwykle bywa w takich kryzysach, bohater kieruje się do źródła. Może taka podróż dobrze mu zrobi, bo z żoną i tak niewiele rozmawia, a w pracy też czuje, że nie pomoże nikomu, skoro sam nie potrafi rozgryźć swojej tajemnicy.

Dom rodzinny wygląda, jak przed dwudziestu laty, chociaż ojciec, emerytowany policjant zupełnie posiwiał, jeszcze więcej pije i jeszcze mniej mówi. Zawsze był nieco zamknięty. Może to ta praca i trudne wspomnienia. Może coś innego? Figura ojca jednak odegra w tym filmie niebagatelną rolę. Znów kłania się Zygmunt Freud i psychoanaliza. Idźmy dalej tym korytarzem wspomnień. Może do „pokoju 1408”, gdzie także pewien mężczyzna, Mike Enslin, łowca duchów zmagał się ze stratą córki. Peter otwiera drzwi do swojego pokoju. Tu również czas się zatrzymał. Zupełnie, jakby miał siedemnaście lat. To samo łóżko, meble, mała garderoba, szafa pełna pamiątek, a wśród nich wycinek z gazety o pewnej katastrofie pociągu.

To stało się niedaleko domu. Głupi wybryk. Rowery pozostawione na torach, a potem ten wielki wybuch. Wagony leżące tu i tam, jak rozrzucone zabawki, pełne zakrwawionych ciał, a dookoła mrok nocy. Scena jak z horroru. Czy to możliwe, by dwa rowery spowodowały taki wypadek?

To była tajemnica zamknięta na ponad dwadzieścia lat. Peter nigdy się do tego nie przyznał, a poza tym miał ojca, komendanta posterunku policji, który umiał zamknąć takie sprawy jak należy. Ale poza tym wykolejonym pociągiem, Peter zauważył coś jeszcze, co na długie lata wyparł ze swojej pamięci. Czy był tam ktoś jeszcze oprócz nich? Pojechali wtedy z kumplem podpatrywać zakochanych w samochodzie. Jakiś krzyk, uciekająca dziewczynka.

Peter próbował prześcignąć pociąg, by zdjąć rowery z torów, ale dostrzegł ją, jak uciekała, Przed kim? Co dziwne ta dziewczyna po latach przychodzi do niego. Nie, to nie pacjentka, tylko duch, by wskazać mu pewne miejsca w tej dziwnej trasie. Czujecie ciarki? Te duchy nie odnajdą spokoju, dopóki zagadka ich śmierci nie zostanie rozwiązana. Będą nawiedzały bohatera, mówiły do niego i ukazywały swoje mgliste oblicze. Peter musi przyjąć niewygodną rolę tego, który jeszcze raz rozgrzebuje popioły, by odnaleźć zapomniane fragmenty układanki.

 

 

Jako czterdziestolatek staje na tych samych torach, na których kiedyś biegał jako siedemnastolatek wraz z kolegą. Młodość i dzikie czasy. Jest cicho, ale wspomnienia są głośne. A nam przypomina się trzecia część „Powrotu do przyszłości” z motywem pociągowym. Właśnie tuż przy budce dróżnika, gdzie można zmienić tor pociągu, rozegrała się ta tragedia. Jeden nieostrożny ruch i tory życia skręcają w zupełnie innym kierunku.

Podoba mi się, jak reżyser i scenarzysta Michael Petroni kreuje w tym filmie metaforę pociągu życia, który się wykoleja, zostawiając w głównym bohaterze głęboką bliznę, zadrę, wyrzuty sumienia. Może właśnie dlatego Peter zdecydował się zostać psychologiem, by pomóc swoim pacjentom wejść z powrotem na tory życia. Nie zdawał sobie sprawy, że on sam przez te wszystkie lata jechał na utartych torach okłamywania siebie. Myślał, że już zatuszował tą sprawę, że w jakiś sposób spłacił swoje długi. Aż tu nagle taka tragedia: strata córki. A potem te powracające duchy w jego gabinecie i w każdej kolejnej chwili. Zupełnie, jakbyśmy oglądali „Drabinę Jakubową” Adriana Lyne’a. Ten film również zaczyna się od motywu pociągu, metra, w którym jedzie główny bohater, weteran wojenny, zmagający się ze stratą syna i prześladującymi go demonami.

A jednym z takich demonów w przypadku Petera będzie ktoś, kogo najmniej się spodziewał, bo za bardzo go szanował, bo bał się go strącić z piedestału. Ojciec, stróż porządku i prawa, stary doświadczony policjant też ma swoje mroczne tajemnice i nie zawaha się użyć broni, jeśli ktoś odważy się drążyć za bardzo w jego przeszłości. Czyżby zabłąkany bohater w swojej historii miał wrócić do korzeni, by zgładzić złośliwego ojca i zaprowadzić nowy porządek na torach swego życia?

 


 

 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

I STANIE SIĘ KONIEC

DOBRANOC MAMUSIU. CZYLI JAK ODEJŚĆ NA WŁASNYCH WARUNKACH