W AKCIE DESPERACJI. JAK BARDZO SIĘ ZŁAMIESZ, ŻEBY SIĘ WYPROSTOWAĆ?

 

 





W zawodzie policjanta najciekawsze jest, że nigdy się nie wie, kogo spotka się jutro na swojej drodze. Raz może to być jakiś terrorysta, albo sfrustrowany mąż i ojciec, który pozbył się swojej rodziny. Porucznik policji Frank Conner wiele już widział w swojej karierze, ale nigdy się nie spodziewał, że będzie zmagał się z takim dramatem. Jest na granicy rozpaczy. Nie tak dawno stracił żonę w wypadku, a teraz patrzy, jak jego jedyny syn, Matthew zmaga się z białaczką i prawdopodobnie za niedługo umrze. Umrze, jeśli nie dostanie szpiku kostnego. Problem w tym, że trudno znaleźć odpowiedniego dawcę. Conner decyduje się na ryzykowne posunięcie, aby szukać dawców wśród więźniów. Co za ironia. Kto wie, może wielu z nich Frank wysłał za kratki, a teraz szuka wśród nich pomocy. Położenie w tej trudnej sytuacji zmusza Connera do ciągłego balansowania między prawem a bezprawiem. Andy Garcia już jako policjant w „Czarnym deszczu” stracił głowę z rąk pewnego samuraja na motocyklu. Ostry miecz, ciach i koniec.

W tym filmie bohater również w pewnym sensie straci głowę. Zdesperowany ojciec walczący o życie syna, nie cofnie się przed niczym, tak samo jak ci kryminaliści za kratkami. Frank chyba nigdy nie spodziewał się, że jednego z nich, tego najbardziej niebezpiecznego, istną bestię w klatce, będzie prosił o to, aby oddał jego synowi szpik kostny. Z jakiej racji?

Peter McCabe, mający na swoim koncie sporo brutalnych morderstw i równie efektowne ucieczki z więzienia raczej niewiele zyska na tym, aby oddać szpik jakiemuś obcemu dzieciakowi, który akurat jest synem porucznika policji. Przenikliwe spojrzenie McCabe’a wręcz mrozi krew w żyłach. Tak, to przecież spojrzenie Batmana. Michael Keaton mruży oczy i zaciska swoje wydatne usta. IQ: 150. W umyśle tego bandziora nie ma kratek, są tylko kolejne możliwości. Przerażający jak Hannibal Lecter. Obrażony na cały świat, wciąż nie może zapomnieć pięści swego ojca, który w wychowaniu za bardzo się „starał”. Nawet związany w pasy lub zakuty w kajdanki, budzi przerażenie. Bo kto wie, czy jego umysł nie znalazł jakiegoś sposób ucieczki, którego nie przewidział najbardziej doświadczony strażnik.

McCabe zastanawia się. Waży różne możliwości. Lubi grać na emocjach jak Mozart, podczas gdy Frank przeżywa istną torturę, słuchając „Marsza żałobnego”. Przenikliwy psycholog, który dobrze wie, jak kogoś podejść. A może warto się zgodzić i pomóc dziecku, a przy okazji odkupić swoją duszę? Może to niezły interes, by trochę poprawić swój wizerunek. Tylko co z tego, jak i tak przed nim wiele lat odsiadki bez zbędnych luksusów. Nie można zmienić wyroku. Uratować komuś życie? Albo patrzeć z obojętnością, jak dzieciak policjanta umiera. Co za ironia. To wręcz zbrodnia doskonała. Nie trzeba nawet ruszać się z więzienia, by kogoś zabić. Wystarczy się nie zgodzić na przeszczep.

Mamy tu do czynienia z kryminalistą, który wierzy tylko w swój umysł. Może w tym całym zamieszaniu związanym z przeszczepem byłaby szansa ucieczki? Wystarczy się dobrze przygotować. A McCabe wie, jak to zrobić. Już ma za sobą niejedną ucieczkę i wie, na co zwracać uwagę. W więzieniu już dobrze opanował grę w szachy i umie przewidywać, kto jak postawi daną figurę. Rzecz w tym, żeby być zawsze o dwa kroki przed policją i umieć wygrać ze swoim bólem. Ból psychiczny po torturach ze strony ojca pewnie nigdy go już nie opuści. Teraz musi poradzić sobie z bólem złamanego kciuka, by w porę wyswobodzić się z więzów. Potrzebny będzie jeszcze środek, który uodporni go na narkozę podczas zabiegu. W więzieniu raczej nie ma apteki z takimi lekarstwami. Ale jak zwykle jest ktoś, kto potrafi załatwić wszystko, tak jak Red w „Skazanych na Shawshank”. Zabawne, że w tym filmie takim aptekarzem będzie Tracey Walter, który wcześniej grał w kultowym „Batmanie” Boba (tego faceta w ciemnych okularach i kapeluszu), wiernego pomocnika Jokera. Teraz pomoże on Bat…badmanowi. Skoro już kciuk złamany, apteczka przygotowana.

McCabe to łebski gość. Dobrze wie, że więzieniu najlepiej wykorzystać czas na dokształcanie. Z łatwością opanowuje system komputerowy, wiedzę lekarską, czy wreszcie plany architektoniczne budynku, w którym aktualnie przebywa. Ten facet przetrwa wszystko, bo umie się orientować się w sytuacji, w której się znajduje. Jest tu i teraz i jest trochę możliwości do wykorzystania, żeby przetrwać.

Teraz musi się dobrze przygotować z planów architektonicznych szpitala, w którym zostanie dokonany przeszczep. Wszystkie szyby windowe, wentylacyjne, korytarze, inne przejście, schody odbijają się w matrycy pamięci Petera, który jest gotowy na wszystko, by uciec. Frank Conner pokazał już, że w akcie desperacji potrafi się włamać do tajnych akt FBI, żeby poznać potencjalnego dawcę szpiku dla swego syna. McCabe również potrafi szukać odpowiednich źródeł, żeby być w pełni przygotowanym do tej rozgrywki o jego wolność. A potem niech się dzieje, co chce. Strzały z pistoletu, albo płomienie czy wreszcie bomba. Wszystko dozwolone. Albo wyjdzie z tego szpitala żywy, albo martwy. A najwyżej syn Franka nie dostanie szpiku. Takie życie.

Ma asa w rękawie, ponieważ nie można go zabić. Tylko żywy człowiek może być dawcą szpiku. W chwili jego śmierci, szpik staje się bezużyteczny. McCabe wręcz żartuje, że jest nieśmiertelny i znika za kolejnym rogiem, raniąc policjanta. Jednego zrani, innego zabije i przyłoży nóż do szyi pięknej pani doktor, Samanthy Hawkins, która miała dokonać przeszczepu. Co za różnica. Od jednej ofiary do kolejnego zakładnika. Piętro po piętrze. Byle do przodu. Ale Frank również jest uparty. Ma świadomość, że przez to całe zamieszanie z przeszczepem dla jego syna, giną niewinni ludzie. Musi schwytać McCabe’a żywego, choćby nie wiem co. W tym zaciekłym pojedynku, który odbywa się raz na dachu szpitala, potem na autostradzie i moście, ma się wrażenie, że Frank i Peter w jakiś sposób są sobie bliscy. Raz to jest przyjaźń, a potem znów gra pozorów, kolejne obietnice i zawieranie pokoju, potem nieostrożny strzał i znów pogoń. Aż wreszcie Frank jest gotów ratować Petera z morza, aby ten tylko przeżył i uratował swoim szpikiem Matta. Może gdzieś tam głęboko nieczuły McCabe podziwia policjanta jako ojca, który ratuje swoje dziecko. Może chciałby zobaczyć w nim swojego ojca-tyrana? Może tak chciałby zmienić swoje życie? Może kiedyś je zmieni, gdy uratuje Matta. A potem… pod przybranym nazwiskiem, zmienionym wyglądem będzie wciąż wspominał ojca i syna, którzy nie chcą siebie ranić i oszukują się nawzajem. Ojciec walczy o szpik i nadzieję, a syn pogodzony ze swoją śmiercią próbuje pocieszać tatę.

Pomiędzy tymi pościgami w powietrzu i na ziemi, strzelaniną, zabawą w hakerów, Barbet Schroeder rysuje nam całkiem interesującą historię psychologiczną o bohaterach, którzy próbują zyskać zbyt wiele w krótkim czasie. 

 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

I STANIE SIĘ KONIEC

DOBRANOC MAMUSIU. CZYLI JAK ODEJŚĆ NA WŁASNYCH WARUNKACH