DZIEWCZYNA Z SZAFY

 


FANTAZJE BODO KOXA 

WYJĘTE Z SZAFY

 

Bodo Kox już wcześniej próbował swoich sił jako reżyser, scenarzysta i aktor, współtworząc różne offowe produkcje, które wystawiały widza na wielką cierpliwość, ale dopiero nietuzinkowa a jednak zgrabna „Dziewczyna z szafy” otworzyła mu drzwi do szerszej kariery, a w rzędach znudzonej publiczności dały się słyszeć słowa zachwytu nad tym poważnym debiutem. Wreszcie coś świeżego!

Coś świeżego. Tak, ale mamy wrażenie, że już gdzieś to widzieliśmy. Figura braci, z których jeden to sawant, czyli ukryty geniusz z upośledzeniem umysłowym. Tak, to „Rainman”. Tyle, że w tej naszej polskiej produkcji bracia mieszkają ze sobą od zawsze i dzielą wspólne troski i radości. Chociaż to „dzielenie” to właściwie ironiczne monologi ekstrawertycznego Jacka, kierowane do introwertycznego Tomka. To właśnie Tomek jest sawantem. Chociaż gdy na początku go poznajemy, stwierdzilibyśmy raczej, że to typowa osoba z upośledzeniem umysłowym. Te wytrzeszczone oczy, jak u zdumionej sowy. Wojciech Mecwaldowski staje tu na wyżynach statyczności. Jego bohater zbyt często się zawiesza, tkwi w jakiejś dziwnej pozie, czasem się giba, kiwa, jak nakręcona lalka i nigdy nie wiadomo, kiedy znów się uaktywni.

Czasem nie jest to zbyt przyjemne, bo Tomek z jakiegoś dziwnego powodu może rzucić się na gościa i zacząć go dusić. Tak, ostatnia kolacja we troje i pseudo-randka Jacka z Anką nie należała do najbardziej udanych. Pewnie dziewczyna jeszcze do dziś łapie oddech i sprawdza obolałą szyję. A wszystko dlatego, że Tomek czasem zostaje pod opieką nieodpowiednich ludzi, sąsiadów zajętych sobą i ogląda równie nieodpowiednie treści pełne przemocy itd. Jacek jednak musi czasem wyjść bez brata, by spokojnie załatwić swoje sprawy zawodowe i miłosne. Ale ta domowa kolacja z Anką miała też dobre strony. Przynajmniej dziewczyna zdążyła zobaczyć jajka Jacka. Spokojnie, to nie to, co myślicie.

Chodzi o zabawki z jajek niespodzianek. Imponująca kolekcja jeszcze z czasów, gdy w szarym PRL-u takie jajka były niczym gruszki na wierzbie. (Ja zawsze lubiłem te metalowe figurki). Jacek to typowy geek o niebanalnych zainteresowaniach, sympatyczny „chłopiec” w wielkich okularach, przez które bacznie czyta kod HTML i tworzy strony internetowe. Na szczęście może to robić w swoim małym mieszkanku, urządzonym w stylu Ikea, by mieć jednocześnie oko na brata. Piotr Głowacki znany z offowych produkcji jak i serialu „Na dobre i na złe”, tu nie zawodzi swoim doświadczeniem. Portretuje nam sympatycznego faceta, który mimo przeciwności losu wciąż ma siłę być opiekunem, przewodnikiem dla swojego brata. Na dobre i na złe. Teraz Tomek mocno podpadł swoim zachowaniem. Zawsze taki spokojny, „introwertyk na maxa”, a tu z łapami na biedną dziewczynę.

Jacek już specjalnie się tym nie przejmuje. Ironia i sarkazm to dla niego jedyne lekarstwo w tej trudnej rodzinnej sytuacji. Dobrze wie, że jest niejako przykuty do swego brata i chyba nigdy sobie nie ułoży życia, jakby chciał. Tomek to z jednej strony jego najlepszy przyjaciel, a z drugiej kula u nogi, która przeszkadza mu w normalnym funkcjonowaniu. Tomek jest jaki jest. No i trudno. Kocham go, czy go nie kocham. Jakie to ma znaczenie. Trzeba się cieszyć, że jeszcze nikogo nie zabił. W razie czego do akcji wkroczyłby Krzysztof, równie dziwny typ, dzielnicowy, który ma oko na Tomka i innych oryginałów z osiedla. Ale nade wszystko ma oko na pewną dziewczynę, o której tu za chwilę wspomnimy.

Ta egzystencja braci się zmienia, gdy pewnego razu zdesperowany Jacek, nie wiedząc już z kim zostawić Tomka, prosi o pomoc w opiece nad bratem tajemniczą sąsiadkę. Jacek musiał być chyba naprawdę zdesperowany, skoro zostawił Tomka pod opieką dziewczyny, która nie tak dawno okryła się złą sławą, próbując popełnić samobójstwo. Całe piętro było wietrzone z oparów gazu, który odkręciła.

Magda generalnie nie przepada za ludźmi i otaczającą rzeczywistością. Żyje sobie w swoim mieszkanku jak na bezludnej wyspie, a najchętniej przebywa w szafie i pali różne zioła, eksperymentując ze światami równoległymi. Co twórcy nie omieszkają zaznaczyć, ukazując świat widzianymi oczami Magdy, która właśnie się upaliła. Nie zabraknie surrealistycznych obrazów, jak podwodnych światów czy ekspedientem z głową świni.

Czyżby naczytała się opowieści z Narni? Swoją drogą szafy i szuflady to także dobry materiał na psychoanalizę. No ale podsumowując, Magda to taka wyjątkowa i barwna dziewczyna, choć pierwsze wrażenie, jakie robi w tym szarym, rozciągniętym swetrze i ze znudzoną miną, raczej podpowiada, że to ktoś nieciekawy. Ktoś, kto na twoją gadkę o pogodzie, spali cię piorunem i odechce ci się banalnych tekstów. A tu za chwilę się okaże, że to brzydkie kaczątko jest najprawdziwszą księżniczką. Dla kogo? Dla Tomka, milczącego królewicza, zamkniętego w bańce autyzmu. Czy ona przyszła, by go zbudzić? Chcieliśmy w to wierzyć. Ale najważniejsze, że Magda okazuje się tą, która po prostu chce spędzać czas z Tomkiem, z własnej, nieprzymuszonej woli i jeszcze za darmo. To jakiś przełom dla Jacka, który dotąd musiał przekonywać obcych ludźmi pieniędzmi, by zostali na chwilę z jego bratem. Teraz może on trochę odetchnąć swoim prywatnym życiem. Chyba powoli zdaje sobie sprawę, że spotkanie z Magdą to był jeden z największych cudów w jego życiu. Dzięki niej Tomek, podobny do głazu, odżywa, budzi się w nim artysta, który potrafi na ścianie swego pokoju odtworzyć twarz niezwykłej dziewczyny, a potem zagrać dla niej na fortepianie, na wernisażu.

Czy to naprawdę mój brat? Pyta zdumiony Jacek, który dotąd traktował Tomka trochę jak zawalidrogę w swoim życiu. Teraz widzi, że Tomek jednak czuje, że potrafi w twórczy sposób wyrazić swoje emocje, które gdzieś spoczywały na dnie jego studni.

Świat z Magdą z Szafy jest łatwiejszy, może to ta lepsza, równoległa rzeczywistość, inny wymiar? Ale Jacek jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak ważną rolę odegra Magda w jego życiu. Podczas gdy los znów szykuje czarny scenariusz w postaci zaostrzającej się choroby u Tomka, Magda znudzona tym jednowymiarowym światem, pragnie zostać aniołem, który pomoże się rozstać z życiem Tomkowi.

Guz jest coraz większy, a życie coraz krótsze. Czemu by nie odejść na własnych zasadach, przekraczając drzwi szafy? Magda już ma doświadczenie z takimi eksperymentami. Tylko, że teraz nie ma już powrotu. Wydaje się nam to szokujące. Z niepokojem oczekujemy, jaki będzie finał tej niezwykłej historii, która ociera się o baśń o niespokojnych uciekinierach z bezdusznego świata. Wreszcie Tomek zrobi coś wedle własnej woli.

Gdzieś ponad oparami trującego gazu, gdzieś wysoko na dachu bloku, widzę ich dwoje: Magdę i Tomka, który już nie jest taki milczący i nieporadny. Jakby wreszcie się obudził z tego odrętwienia. Widzę ich na tle zachodzącego słońca, na niebie krążą sterowce, przenoszące sny z jednej strefy na drugą. A sen tych dwojga kochanków dopiero się zaczyna gdzieś ponad tym smutnym, gorzkim światem, w którym musi jeszcze przez parę długich lat pozostać Jacek. Już nie będzie starszym bratem, już nie będzie kimś ważnym. Teraz będzie chłopcem i będzie musiał znaleźć w swojej szafie nowy świat, w którym zbuduje wszystko od nowa, jak w RPG.

 

 

 

 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

I STANIE SIĘ KONIEC

DOBRANOC MAMUSIU. CZYLI JAK ODEJŚĆ NA WŁASNYCH WARUNKACH