POWRÓT DO TAMTYCH DNI
Ojciec dawno temu wyruszył ze znienawidzonego czerwonego kraju i zamienił go na niebieskie niebo pełne białych gwiazd, pod którymi już tyle emigrantów pochowało swoje sny. Jak to ironizował Mrożek, opisywał Redliński i wreszcie jak pokazał Zaorski. Szczęśliwego Nowego Jorku. Miło to sobie powtarzać, gdy codziennie chwyta się mopa i przeciera te brudne pasaże, po których chodzą ci uśmiechnięci Amerykanie. Ale nie ważne. Było się za Oceanem i można się pochwalić synowi, sąsiadom. Trzeba robić wokół siebie legendę, to zawsze otwiera drzwi do czegoś nowego. Ojciec wrócił z Ameryki jak Kolumb, który właśnie przywiózł zdobyte trofea z ziemi obiecanej. Te wielkie walizki, te zabawki, gadżety, płyty, mity! I ta czerwona sukienka dla mamy jak na jakąś premierę filmową. Mama przecież jest aktorką. Trudno powiedzieć, czy teraz to wzruszenie to jej gra, czy to tak naprawdę? Wszystko tak pięknie jak w jakiejś sztucznej telenoweli. Te piękne, nowe ubrania, ta czerwona sukienka. Ojciec wprawdzi...