ZA ŚCIANĄ


ZA ŚCIANĄ. KRZYSZTOF ZANUSSI 

 

Ten film to właściwie wizytówka Zanussiego, gdzie mamy wszystkie charakterystyczne motywy przebijające się w jego późniejszych dziełach jak środowisko akademickie, dylematy moralne uczonego, samotność, a nade wszystko niezwykły realizm/autentyzm danych scen, tak jakby to rozgrywało się przed ukrytą kamerą niż było starannie wyreżyserowane. Jak zwykle na pierwszym planie widzimy Zbigniewa Zapasiewicza w roli stoickiego docenta, badającego szczury w laboratorium, gdzie asystuje mu Piotr Garlicki. To scenografie, które za kilkanaście lat pojawią się w jednym z najpopularniejszych polskich seriali, kręconych w ostatnim okresie komunizmu. Mowa tu o produkcji „W labiryncie”.

 

Za parę lat Zapasiewicz i Garlicki spotkają się na planie „Barw ochronnych”, gdzie będą badać na obozie naukowym nie tyle zawiłości językowe, co różne aspekty, labirynty ludzkiej natury, która lubi się kamuflować, jak zwierzęta dookoła. W tym filmie również docent Jan, grany przez Zapasiewicza próbuje przyjąć jakieś barwy ochronne w niezręcznej sytuacji, w jakiej się znalazł. Otóż musi on sprytnie spławić pewną doktorantkę, Annę Romanek, która usilnie stara się o posadę w instytucie, gdzie kierownik, pan profesor zwyczajnie jej nie chce z jakichś tam niejasnych powodów. Pan profesor oczywiście nie zamierza tego powiedzieć kandydatce wprost. Od tego ma właśnie naszego docenta, który poza badaniami musi jeszcze zajmować się niezręcznymi sprawami międzyludzkimi. Romanek, w którą wciela się tu kolejna ulubiona aktorka Zanussiego, Maja Komorowska, sprawia wrażenie rozchwianej emocjonalnie kobiety, którą aż strach stresować niemiłymi wiadomościami. (Tu jeszcze warto wspomnieć, że profesora gra tu Jan Kreczmar, a raczej słyszymy tu jego głos. Kreczmar potem zagra ojca Komorowskiej w filmie „Życie rodzinne”).

 

Ale wróćmy za ścianę, do niezręczne sytuacji, którą docent Jan musi jakoś przetrwać. Jeszcze bardziej kłopotliwe jest to dla niego, że pani Romanek jest także jego sąsiadką z bloku. Kobieta próbuje wykorzystać tą znajomość jako ostatnią szansę na posadę. Ale może próbuje także przebić się przez metaforyczną ścianę, by zawrzeć z kimś znajomość. W końcu tyle lat prowadziła jakieś abstrakcyjne badania, obserwując życia zza szkła próbówki, ewentualnie zza okna. Może to desperacja, może rozpaczliwe pragnienie przyjaźni, miłości? Anna próbuje uwieść Jana, ale bardziej zachowuje się jak nieporadna dziewczyna, ofiara losu niż kobieta, która czegoś chce od życia. W końcu w poczuciu bycia przegraną, która nie zrealizowała swojego ambitnego planu, decyduje się na samobójstwo.

Jej desperacka próba burzy w Janie jakąś ścianę, która wcześniej zapewniała mu ten stoicki spokój, dystans do tego wszystkiego, co się wokół niego działo. Izolacja pękła. I tu nawet ta szwedzka taśma nie pomoże. Coś się przedostało. Jakiś chłód prawdziwego życia.

 

Dokładnie rok po premierze tego filmu Edward Żebrowski i Krzysztof Zanussi jeszcze raz połączyli siły, by w filmie „Ocalenie” spotkać ze sobą Zapasiewicza i Komorowską. Tym razem grają oni małżeństwo wystawione na ciężką próbę. Może to dalsze losy pani Romanek i docenta Jana? Zapasiewicz (jak zwykle) w roli błyskotliwego uczonego dowiaduje się, że jest ciężko chory. Nadzieją na wyleczenie jest przeszczep nerki, którą oferuje mu żona. Tyle że dumny uczony nie chce takiego poświęcenia od żony. Zwleka z czasem, a szanse na wyleczenie maleją. Tu nawet Aleksander Bardini nie pomoże w roli chirurga ordynatora. Znacznie lepiej mu pójdzie w „Dekalogu II” Kieślowskiego. Zapasiewicz z kolei po latach powróci do roli nieuleczalnie chorego (tym razem lekarza jak na ironię) w filmach „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” i „Suplement”, gdzie będzie musiał się zmierzyć ze swoim cynizmem, racjonalizmem i wreszcie wiarą, czy to wszystko ma jakiś głębszy sens. Ale za to tam będzie prosił o pomoc finansową byłą żonę, bizneswoman (Krystynę Jandę), a przy okazji swoim doświadczeniem pomoże pewnej młodej parze, przechodzącej kryzys.

 

Tak jak w każdym filmie Zanussiego ciekawski obiektyw śledzi bohaterów za ich ścianami, fasadami i tylko czeka aż nastąpi to trzęsienie ziemi, jakiś moralny rozłam, upadek, wątpliwość, by wreszcie się dostać do tej ukrytej za ścianą

 

Istoty, która będzie musiała zrewidować swoje dotychczasowe poglądy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

YUMA, CZYLI ROBIN HOOD Z NIEMIEC DO POLSKI

NIEPOKONANI. PRZEZ ŚNIEGI, LASY, PUSTYNIE I DALEJ