PAPIEROWY BOHATER

  


To specyficzny, bardzo refleksyjny film z psychologią w tle, o tym, jak przeżywa się twórczą mękę, a na dokładkę jeszcze kryzysy wieku średniego i kryzys w małżeństwie. Wszystko to spada na pisarza Richarda Dunna, który próbuje dogonić sukces z przed lat. Pragnie wrócić do złotego okresu, gdy był na topie, innymi słowy musi napisać coś równie dobrego, jak to co napisał przed laty. I tak zaczyna się rywalizacja między ambicjami a kompleksami, między superego, reprezentowanym tu przez Kapitana Doskonał-ego, a zwyczajnym ego Richarda. Trochę tu czuć klimat z „Cudownych chłopców”, gdy Michael Douglas męczył się z własną narracją życia i książką, którą obiecał dostarczyć swemu zniecierpliwionemu wydawcy, żądnemu sukcesu. Książki brak, a życie wciąż nie przeredagowane. Tam rozwód, a tu dziecko w drodze z nową partnerką. Wciąż mnóstwo pomysłów, burza myśli, ale nic po kolei, jak przykazał Wielki Narrator. Chyba że uczepimy się modnego postmodernizmu, choć tu zawsze istnieje ryzyko, że zostaniesz przez przypadek geniuszem prozy albo totalnym beztalenciem, rzucającym na prawo i lewo sceny, jakbyś wymiotował.

Jeff Daniels, czyli Richard Dunn jest bardziej skrupulatny w przygotowaniu odpowiedniego środowiska do napisania nowej książki niż chaotyczny Michael Douglas. Richard na jakiś czas wyjeżdża z domu, zostawia żonę, lekarkę, Claire ze swoim światem. Wynajmuje dom w jakimś cichym, sennym miasteczku, gdzie ma nadzieję się skupić. Niby wszystko jest tak, jak zaplanował, ale jednak praca nie idzie lekko, a każdy kolejny dzień jest męczarnią nad maszyną do pisania. Właśnie maszyną, bo pewnie laptop z wi-fi byłby jeszcze gorszym złodziejem czasu. Richard wciąż nie może powiązać myśli. Nagle spotyka na swojej drodze licealistkę, Aby (wschodząca Emma Stone), początkowo niezłą łobuziarę, która jednak ujmuje go swoją naturalnością, a przy okazji gotuje mu zupę. Bo w zupie najlepsze jest to, że wrzucasz masę składników, gotujesz, a potem masz na cały tydzień. Gdyby dało się tak napisać powieść. Póki co Richard tylko wrzuca do swojego garnka różne strzępy, by tak zapełnić pustkę. Ale to nie jest początek romansu, jakby się mogło wydawać. Choć żona Richarda coś podejrzewa. Facet w średnim wieku i młoda dziewczyna, prosty schemat. To raczej relacja typu ojciec-córka. Dunn nie ma dzieci i może tak próbuje zrekompensować sobie relacją z Aby. Kryzys w małżeństwie narasta, a Richard mimowolnie napełnia swój worek nowymi doświadczeniami. Aby również ma swojego tajemniczego przyjaciela na niby, Christophera, który odzwierciedla jej myśli. Zarówno Aby jak i Richard w którymś momencie będą musieli pożegnać swoje ideały, by oddać się prostej historii życia. Dopiero wtedy, po tych wszystkich sztormach emocjonalnych, po tych kłótniach z żoną, Richard wreszcie oczyści swoją głowę z niepotrzebnych myśli. Wreszcie te niewypowiedziane słowa, te stłumione pretensje i ambitne wizje, odnajdą swoje miejsce w nowej książce bohatera. A on sam przeżyje swoiste katharsis. Statyczne, offowe kino, w którym Jeff Daniels po raz kolejny próbuje zerwać z etykietą „Głupiego i głupszego”. To zresztą nie jego pierwsza rola pisarza. W tym samym roku wcielił jeszcze w pisarza Arlena Fabera, który zasłynął książką o Bogu. I choć jego książka bije rekordy popularności, on sam czuje się wypalony, nie mogąc znaleźć w sobie sensu, do czasu gdy nie spotka pewnej samotnej matki z dzieckiem. Zupełnie, jakbyśmy oglądali nową wersję „Lepiej być nie może”.

Lisa Kudrow grająca jego żonę próbuje także przejrzeć się w bardziej dramatycznej roli po „Przyjaciołach”, Kieran Culkin, grający Christophera, wyobrażenie Aby udowadnia, że chyba najlepiej czuje się w projektach niezależnych, a Emma Stone powoli daje się zauważyć jako jedna z najbardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia.

 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

I STANIE SIĘ KONIEC

DOBRANOC MAMUSIU. CZYLI JAK ODEJŚĆ NA WŁASNYCH WARUNKACH