DZIEŃ ŚWISTAKA. AGAIN, AGAIN, AGAIN, GAIN, IN, N

 


Życie staje się koszmarem, gdy zaczyna przypominać pierwsze strony serwisów informacyjnych, gdzie widzisz ciągle te same gęby. Dochodzisz do dziwnego wniosku, że świat składa się tylko z tych samych bohaterów i wydarzeń lub kolejnych wariacji na ich temat. Jakby nie było nic innego. I tylko wzdychasz, mówiąc „znów to samo”. Gdy nie ma nowych bodźców lub przestajesz się zachwycać tym, co jest dookoła, przeżywasz właśnie Dzień świstaka, o którym będzie mowa w tym filmie. Harold Ramis, niegdyś pogromca duchów, teraz reżyser, współautor scenariusza do tej komedii, występujący w niej jako neurolog, przedstawia swego kolegę, Billa Murraya w roli Phila Connorsa, zgryźliwego prezentera pogody. Connors, jak żaden inny naoglądał się dzienników i dobrze zna tzw. Gramatykę dobrych informacji, dobrze wie, jak przedstawiane są dane wydarzenia od tych radosnych po te tragiczne. On wreszcie dobrze wie, kiedy zaświeci słońce i kiedy spadnie deszcz albo nadejdzie śnieżyca. A to już jest jakaś władza nad ludźmi, czyż nie? Wiedzieć dobrze, kiedy dany żywioł nadejdzie. Jakiś świstak, imieniem Phil, z miasteczka Punxsutawney z kolei wie, kiedy nadejdzie wiosna! Ale póki co jest zima. Nudno, biało, a dookoła ci sami idioci, cieszący nie wiadomo z czego. Może dlatego Connors nie specjalnie zachwyca się tym wszystkim, co jest ludzkim żywiołem. To jest jeszcze nudniejsze od pogody. A może jednak nie. Może to przerasta Phila, dlatego przyjął w życiu postawę zgryźliwego cynika, który woli na wszystkich patrzeć z góry, jakby znał ich „fronty uczuciowe”. Właściwie w swojej sytuacji prezentera pogody ma w tym pełne pole do popisu. Jest w końcu gwiazdą telewizyjną. I zachowuje się dokładnie tak, jak stereotypy nakazują. Primadonna z humorami, której wszyscy naokoło mają dosyć.

Mogłoby się wydawać, że Phila już nic nie zaskoczy. Front, wyż, ciepłe masy powietrza… bla bla. Aż 2-go lutego Phil budzi się i zdaje sobie sprawę, że ten dzień jest powtórką wczorajszego. Wszystko się powtarza, ta sama piosenka w radiu, te same rozmowy z ludźmi. Może to po prostu rutyna? Esencja sztucznego życia jak w „Truman show”? A może przeciągający się sen?

Ale co, jeśli jednak codziennie przeżywasz ten sam dzień? Popadasz w przygnębienie. Ale jest też inna strona tego medalu. Skorzystaj z tego, co daje ci ten dzień! Nie ma konsekwencji, nie ma jutra, nie ma kaca i nie ma mandatów. Możesz się bawić, ile chcesz. Tylko pomyśl. Codziennie karnawał, balanga, orgia! Możesz pić, ile chcesz (i nie będzie kaca), może objadać się słodyczami, a jutro będzie znów taki sam dzień. Bo nie ma wczoraj, nie ma jutra, jest dzisiaj, które trzeba jakoś sensownie przeżyć. Korzystaj z tego jednego dnia, bądź hedonistą, chwytaj dzień i rozciągaj go na wszystkie strony. Niezwykły to dzień, w którym możesz przejść wszystkie stadia ewolucji człowieczego charakteru od zgryźliwości, dogadzania sobie, aż po empatię, przyjaźń, miłość i braterstwo z innymi. Czy te ostatnie punkty rzeczywiście dotyczą antypatycznego Phila Connorsa?

Gdy nasz bohater dostatecznie długo przeżyje ten sam dzień w różnych wariacjach, zorientuje się, że mimo towarzystwa tych samych ludzi wciąż jest sam. Tylko to jest stałe w jego egoistycznym wszechświecie. Spełnianiem wszystkich swoich zachcianek nie zagłuszy samotności. Zauważy za to, że pomoc innym jest o wiele ciekawsza. Nastąpi zwrot w zachowaniu Phila. Jego hedonizm przejdzie w drugą skrajność: przesadną dobroć. Ale i to będzie pewna pułapka. Phil za wszelką cenę będzie chciał każdemu pomóc tak na pokaz, jakby odrabiał zadanie domowe. Biedny, bezdomny staruszek, którego na początku minął obojętnie, będzie kluczowym bohaterem w jego przemianie. To dzięki niemu Phil nauczy się troszczyć o innych ale i tęsknić za nimi. Bo wiecznie powtarzający się dzień Phila będzie jednocześnie ostatnim dniem życia tego staruszka i pierwszym dniem, w którym Phil tak bardzo się wzruszył.

Ale chyba jeszcze większym sprawdzianem dla wrażliwości głównego bohatera będzie przeżywanie tego samego dnia ze swoją koleżanką z pracy, piękną Ritą, która od początku robiła na nim ogromne wrażenie. Idealistycznie nastawiona do życia kobieta ze zniewalającym uśmiechem i piękną urodą, odsłoni przed nim swoją równie fascynują osobowość. Codziennie Phil będzie miał okazję poznać ją dokładniej (bez skojarzeń), poznać jej radości, obawy. Najsmutniejsze jednak będzie to, że ten powtarzający się dzień z Ritą, te rozmowy, śmiechy, a nawet pocałunki będą musiały się skończyć wraz z tym magicznym dniem. Zapada noc, a potem ktoś złośliwy przewija taśmę i zaczyna się ten sam dzień od początku. Jedynym, który pamięta, co było wczoraj jest sam Connors, podczas gdy inni uczestnicy wydarzeń z tego magicznego dnia nic nie pamiętają. Phil pamięta, jak daleko zaszedł w relacji z Ritą, nie żałując pocałunków, lecz cóż z tego, gdy ona nic takiego sobie nie przypomina. I tu się zaczyna tragedia bohatera, który może przeżywać jeden dzień w nieskończoność, ale nie może do nikogo się przywiązać, ponieważ jutro te osoby w ogóle nie będą go nawet kojarzyły, nie będą pamiętały, jaki był dla nich dobry itd. Echa tej poetyki czasu usłyszymy potem w filmach „Czas na miłość” czy „Efekt motyla”.

Niezwykły to film, zabawny i zarazem głęboki, czerpiący trochę z klasyki „Opowieści wigilijnej”, fascynujący, otwierający tysiące drzwi różnych możliwych interpretacji, które obficie wypełniłyby niejedną pracę kulturoznawczą lub dotyczącą fizyki czasoprzestrzennej. Ale przede wszystkim jest to film, który w zabawnej historii stawia odważne pytanie: ile czasu żyjemy dla siebie, a ile dla innych? Co robimy mechanicznie, a co spontanicznie i z pełną pasją? Niesamowite, jak większość naszego życie to utarte ścieżki, wygodne schematy, proste wybieranie numeru w komórce, a zaledwie parę minut to nieoczekiwane zwroty, w których nagle dostrzegamy jakiś przebłysk czegoś nowego. Kto wie? Może w naszym życiu żyjemy tak naprawdę tylko przez kilka godzin, w których dokonujemy tych przełomowych odkryć dotyczących konstelacji międzyludzkich. A te wszystkie godziny zbierają się na jeden wyjątkowy Dzień Świstaka.

 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

I STANIE SIĘ KONIEC

DOBRANOC MAMUSIU. CZYLI JAK ODEJŚĆ NA WŁASNYCH WARUNKACH