W POSZUKIWANIU FELLINIEGO i dorosłości



Taron Lexton, młody reżyser eksperymentalny, który nie waha się kręcić siedmiominutowego filmu, gdzie dosłownie pokazuje, jak strzała amora przebija zakochanego mężczyznę, zabiera nas w swoim autorskim kinie w podróż inicjacyjną pewnej księżniczki. Dwudziestoparoletnia Lucy (Ksenia Solo znana z nietuzinkowych produkcji jak choćby z thrillera psychologicznego „Pet”, gdzie zagrała naprawdę niezłą sukę, tresującą swoją ofiarę) żyje sobie jak gdyby nigdy nic razem ze swoją mamą, która jest jej najlepszą przyjaciółką. Problem w tym, że dla Lucy nie istnieje już inny świat. Zbyt długo żyła pod kloszem matki, która bynajmniej nie jest zaborcza, ale jednak nadopiekuńcza i pobłażliwa. Niepoprawna Claire (Maria Bello) wychowała sobie nieśmiałą księżniczkę, która nigdy nie miała przyjaciół, chłopaka, ledwo co zaliczyła szkołę, a co tu jeszcze myśleć o pracy. I ta idylla mogłaby trwać jeszcze długo, ale matka zauważa niepokojące objawy u siebie. No jasne, że to rak. Wyrok zapadł. Ale mniejsza z nim. Pytanie co z Lucy, która może jest księżniczką w swej wyobraźni, ale nie ma zabezpieczenia majątkowego. Claire wraz ze swoją siostrą, przebojową Kerri (Mary Lynn Rajskub) próbują jakoś przygotować Lucy na samodzielność i dorosłość. Lecz ona nagle zakochuje się w filmach Federica Felliniego i postanawia go odnaleźć niczym mistrza w spontanicznej podróży. Gdzie szukać Felliniego? W jego ojczyźnie, we Włoszech, w Rzymie. Lucy, która dotąd nigdy nie wyjeżdżała poza swoje miasteczko, teraz wyrusza za ostatnie pieniądze do Włoch. Właśnie teraz, gdy powinna ustabilizować swoje życie, znaleźć pracę i przygotować się na trudne chwile bez matki. Właśnie teraz wyrusza w swoją wielką inicjacyjną podróż. Bo tylko tak, w różnych ekstremalnych i dziwnych sytuacjach pozna siebie i ludzi. Rzuca się w wir przygody. I to przez kogo? Przez filmowego idola, mistrza Felliniego?! Coś w tym jest, że nasi bohaterowie z dzieciństwa czy młodości, wieszani często na ścianie jako plakaty, dają nam siłę przekroczyć strefę naszego komfortu, naszego małego pokoju, gdzie nic nam dotąd nie groził. Nie możemy zostać w tym pokoju, w tym półmroku, bo nigdy nie dojrzejemy, nigdy nie poznamy siebie w odbiciu innych ludzi. Potrzebujemy impulsu, przewodnika, idola, inspiracji. Nawet jeśli go nie poznamy osobiście, nie dostaniemy od niego autografu, to jednak może być on patronem, wytrychem do naszej przygody życia. Jedni jadą śladami Elvisa („Walking on Memphis”), inni ruszają za Johnem Waynem.

Spóźniony ptak wreszcie rozwija skrzydła, zamknięty w sobie pąk wreszcie rozkwita w słońcu. Przestraszona dziewczyna, momentami wyglądająca jak dziecko w tym dziwnym stroju, budzi współczucie i zarazem wywołuje pragnienie by pogłaskać ją. Spotyka na swojej drodze różnych ludzi, trafia na bal maskowy, gdzie oczywiście nikt nie jest tym, kim się wydaje. Przerażone dziecko widzi, jak różne maski na nie napierają, maski potworów, błaznów i innych podejrzanych postaci. Taki jest świat dziecko. Ty też musisz mieć maskę, by nie wyglądać całkiem niewinnie, by nie zostawić swej duszy na pożarcie wygłodniałym bestiom.

Dziewczyna staje się kobietą, gdy poznaje mężczyznę. Gdy Lucy poznaje Pietra, artystę coś się między nimi rodzi. Choć skąd ona może wiedzieć, że to ta wielka miłość? Nowopoznany chłopak staje się jej jedynym oparciem w tym obcym mieście. Daje jej schronienie, jedzenie i spędza z nią noc. A co z Fellinim? Spotkanie z mistrzem to zaledwie kilka chwil i wydaje się ono potwierdzać zasadę każdej przygody, że nie ważny jest cel, ale sama droga.

Jaka Lucy będzie po tej przygodzie, gdy już wróci do domu, by pożegnać matkę? Czy będzie odważną kobietą, czy nadal przestraszoną dziewczynką i marzycielką, snującą w zamkniętym domu wielką wizję swego życia. A może zostanie reżyserką i kiedyś nakręci film o swoim słodkim życiu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNY DZIEŃ FERRISA BUELLERA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI ŻYCIA NASZEGO

I STANIE SIĘ KONIEC

DOBRANOC MAMUSIU. CZYLI JAK ODEJŚĆ NA WŁASNYCH WARUNKACH