LABIRYNT FAUNA
Pamiętam dobrze, jak ten film wchodził na ekrany kin. Wtedy przygotowywałem się do matury, by wreszcie przekroczyć próg labiryntu zwanego dorosłością. Ale moje zmagania z maturą i dorosłością są niczym wobec tego, co przeżywa główna bohaterka tego filmu, mała Ofelia. To stanowczo za dużo jak dla dziecka. Labirynt to próba. Prędzej czy później każdy z nas musi go przejść. Tylko najsprytniejsi z niego wyjdą jak Tezeusz albo się zagubią w swoim obłędzie jak bohater „Lśnienia”. „Labirynt Fauna” to gęsta, mroczna baśń dla dorosłych, którzy nie odważyli się zgłębić swojego wewnętrznego labiryntu emocji.
Mamy lata czterdzieste, w Hiszpanii po wojnie domowej rządzą frankiści. Sadystyczny kapitan Vidal zarządza swoją jednostką i przynależną jej ludnością. Robi „porządki” przed przybyciem swojej ciężarnej żony i jej córki, na którą raczej tu nikt nie czeka. Vidal raczej nie akceptuje swojej pasierbicy. Za to z nadzieją oczekuje syna.
Ofelia, której imię aż za bardzo kojarzy się z tragiczną bohaterką Szekspira, rozpaczającą po śmierci ojca, czuje się w nowym domu jak piątek koło u wozu. Matka cały czas leży w łóżku, chcąc donieść bezpiecznie tą ciążę, a przed srogim ojczymem lepiej się nie pokazywać. Dziś znowu go poniosły nerwy i skatował jakiegoś chłopaka. Ta scena z rozwalaniem twarzy do dziś bije mnie po oczach. Każdy jest podejrzany, wszędzie jest spisek. Vidal z pewnością również czuje się samotny w tym wszystkim jak Ofelia, tyle, że on potrafi zakładać maskę tyrana, by tak odnaleźć się w tej smutnej rzeczywistości. Chcąc sobie zapewnić iluzję panowania nad wszystkim, codziennie starannie ustawia swój zegarek kieszonkowy, który odziedziczył po ojcu. Melancholijny Chronos, żyjący każdą, ciężką sekundą, w której może zdarzyć się tak wiele. Jeden strzał i kolejny wróg w szeregach. Służąca Mercedes cierpliwie znosi tego sadystycznego pana i podaje obiad, po czym troskliwie zerka na Ofelię, która z kolei patrzy na nieprzytomną matkę. Jak tu być dzieckiem w tym okropnym czasie? Dziewczynka stoi w rozkroku między utraconym dzieciństwem a dorosłością. Mercedes widząc te rozterki, staje się powierniczką Ofelii, jej przyjaciółką i może trochę matką, a za plecami srogiego Vidala knuje spisek wraz z innymi komunistami, by wreszcie pokonać tyrana. W tym filmie to komuniści wydają się być tymi ludzkimi, podczas gdy frankiści są tyranami, którzy każdego odstrzelą, jeśli się okaże podejrzany.
Samotność Ofelii się pogłębia, gdy okazuje się, że jej matka umiera po porodzie. Dla Vidala nie ma to już znaczenia. Wreszcie ma syna, a pasierbica może dla niego nie istnieć. Podobnie jest w „Opowieściach z Narnii”, gdy zły wuj Księcia Kaspiana, Miraz doczekawszy się potomka, będzie chciał zgładzić swego bratanka. Kaspian ucieka i trafia do bajkowej Narnii, o której słyszał tylko z legend swojego nauczyciela. Ofelia może nie musi wcale zginąć, ale Vidal traktuje ją od samego początku tak, aby raczej uciekła z domu niż została z nimi. I rzeczywiście dziewczynka coraz bardziej ucieka w swój świat. Coraz częściej wychodzi na długie spacery, by w końcu odnaleźć tajemniczy labirynt, w którym tak wyraźnie odbije się echo jej bujnej wyobraźni. Już na samym początku filmu poznajemy Ofelię, jako miłośniczkę baśni, która jest czuła na każdy niezwykły element świata magicznego. Podczas gdy inni widzą tylko na jedno oko racjonalności, ona znajduje drugie kamienne oko na leśnej ścieżce i przykłada je do pomnika, by widzieć podwójnie, właśnie przez pryzmat swojej baśni. Magiczny świat dla dziecka w obliczu zagrożenia jest niczym układ immunologiczny. Broni organizm przed grozą, która zewsząd napiera. Im podlejszy świat, tym bardziej niezwykła baśń, gdzie nawet śmierć dziecka daje początek czemuś nowemu i pięknemu.
„Labirynt Fauna” jak każda baśń, jest także wyprawą do wnętrza siebie samego. Bolesna psychoanaliza, w której dziecko musi przedefiniować swoje dotychczasowe życie. Kim jestem i dokąd zmierzam? Brzmi poważnie. Ale na wojnie każdy dojrzewa szybciej. Niemniej, jeśli chce się wejść do labiryntu Fauna, trzeba mieć coś z ciekawości dziecka, gonić za tym owadem, który prowadzi w jakieś zakamarki. Być niewinnym i gotowym na wyzwania, by znaleźć się w środku swej jaźni i wyraźnie usłyszeć swój wewnętrzny głos. Co chciałaby usłyszeć przestraszona dziewczynka? Że jest księżniczką, że gdzieś tam daleko jest jej królestwo, gdzie czekają na nią kochani rodzice, gdzie jest jej miejsce. Istotnie tak jest. Głos, który oznajmia Ofelii tą nowinę, należy do Fauna.
W „Opowieściach z Narnii” mała Łucja również dowie się od przyjaznego Fauna Tumnusa, że jest królową Narnii. Ale nie wystarczy wejść na tron i założyć koronę, aby być władcą. Narnia jest w niebezpieczeństwie i trzeba dowieść swojej odwagi, by przeciwstawić się Białej Czarownicy. W „Labiryncie Fauna” również księżniczka musi sprostać pewnym wyzwaniom, chociaż tutaj dostaje ona konkretne instrukcje od niebieskiego Fauna, jak ma postępować, by przejść każdą próbę. Nie zawsze udaje jej się to śpiewająco.
Sprawdźcie wpierw, dlaczego Figowiec usycha. To jego korzenie gniją. Wczepiła się w nie zła ropucha, która wysysa z nich życiodajne soki. Trzeba pokonać wstręt i lęk przed tym, co siedzi w nas głęboko i uniemożliwia nam wzrost. I nie przejmuj się dziecko swoją nową sukienką, którą co dopiero dostałaś od matki, by wyglądać ładnie i wedle jej oczekiwań. W czasie tej podróży inicjacyjnej wszystko co ci próbowano narzucić, pokryje się błotem i stanie się nieistotne. Masz szukać głębiej, rozumiesz? Masz pośród tego błota szukać klucza. A kluczem tym i magiczną kredą otworzysz sobie drzwi do jeszcze bardziej przerażającej scenerii. Kolejny poziom wtajemniczenia. Sala kolumnowa jak z jakiegoś pałacu, gdzie przy długim stole siedzi tajemnicza postać z oczami na rękach. To, co widzi, to zabiera i pożera. Żądza w czystym wydaniu. Nie waż się Ofelio nic zjadać z jego stołu. Te lśniące, soczyste owoce. Wiem, że ich pragniesz, ale wytrzymaj. Pokusa jest silniejsza. Zapomnij albo przepadnij. Bierz sztylet, jak zlecił Faun. Uciekaj. A kiedy spojrzysz za siebie, ujrzysz tą okropną istotę pożerającą dzieci jak Saturn w obrazie Goyi. Wiecznie nienasycona. Goni cię. Uważaj. Nie dopuść, żeby zawładnęła tobą.
Nawet jeśli dziewczynka ucieknie przed tym demonem, czeka ją jeszcze cięższa próba. Próba sztyletu i krwi. Faun chce zabić jej nowonarodzonego brata? Chce złożyć ofiarę? A może chciałby sprawdzić, jaką krew ma Ofelia, błękitną, czy brunatną?
Teraz czas stoczyć walkę z największym demonem, kapitanem Vidalem, który swoim mrokiem przysłonił jej dzieciństwo. On jest tą ostatnią przeszkodą w labiryncie. Ale nawet gdy mierzy do Ofelii z pistoletu, ona czuje, że nie może oddać brata temu katowi. Jest gotowa oddać życie za coś lepszego. Przestała być śpiącą królewną, poddaną władzy innych. Przestała być jak jej matka Carmen, słaba, zniewolona przez apodyktycznego męża. Bardziej upodobniła się do walecznej Mercedes, która odpłaci kapitanowi pięknym za nadobne.
Film zachwyca przede wszystkim wizualnie. Efekty i dekoracje zaprojektowane przez Sergio Sandovala wprowadzają nas w magiczny świat, fascynują i przerażają. W filmach grozy chodzi przede wszystkim o to, aby przestraszyć widza, uderzyć go nadmiarem dziwnych obrazów, przez co czasem sens całej opowieści zostaje przytłoczony przez nazbyt efektowną formę. Ale del Toro mając już doświadczenie w robieniu horrorów z podwójnym dnem opowiada nam ciekawą baśń, równie okrutną i piękną jak klasyki Grimmów, za co jego film został dość hojnie nagrodzony aż trzema Oscarami, nagrodami BAFTA, Nebula, Goya. Aby jeszcze bardziej pogłębić opowieść o Labiryncie Fauna, del Toro, mający już przecież spore doświadczenie dramaturgiczne wraz z pisarką Cornelią Funke przełożył scenariusz na książkę, by i wyobraźnia czytelnika pogłębiła ten niezwykły świat i znalazła w tym jakąś uniwersalną mądrość, prawdę, która czasem po pierwszym seansie w kinie, pod płaszczem efektów specjalnych schodzi na dalszy plan.
Komentarze
Prześlij komentarz