SZTUCZKI
Fascynujące są tory kulkowe. Mała kulka toczy się po krętym torze, zahacza o kolejne dzyndzle i przeszkody, wprawia w ruch wiatraczki, a te z kolei swoimi skrzydełkami popychają następne elementy tego dziwnego wehikułu. Z niepokojem czekamy, co będzie dalej? Zastanawiamy się, czemu ma służyć ten nadmiar różnych kołowrotków, zapadni, zaczepów, linek i co tam jeszcze złośliwy konstruktor wymyślił. Niezwykła mechanika losu.
Patrzy też na to wszystko Stefek, jasnowłosy chłopiec, który zostawia parę monet na torze kolejowym, by w jakiś sposób zmienić bieg wydarzeń. Pociągi jeżdżą tymi samym torami wedle tych samych rozkładów jazdy. Jakie to proste. I w życiu też każdy biegnie po takim samym torze. Wystarczy dobrze obserwować, patrzeć, na jakich przystankach dana osoba się zatrzymuje. Stefek już od jakiegoś czasu obserwuje pewnego pana na dworcu kolejowym. Ten pan wygląda na bardzo poważnego, ma teczkę i jest ubrany w garnitur. Na jego twarzy rysuje się to zniecierpliwienie ludzi wiecznie śpieszących się do czegoś. Brakuje mu tylko dobrego auta w stylu Audi albo BMW. Tak się składa, że ten poważny pan kiedyś przed laty zostawił rodzinę Stefka, jego matkę i siostrę Elkę. Tak, ten pan jest ojcem Stefka. Stefek dużo rzeczy kojarzy i skojarzył zdjęcia z tym panem.
Fajnie tak obserwować jak jeżdżą pociągi i jak ten poważny pan wysiada, a potem znów wsiada i jedzie dalej. Właśnie ktoś wypuścił z klatki białe gołębie. Pięknie zdobią one niebo swoim lotem ku wolności. Stefek wraca po tym pociągowym seansie do domu, starej kamienicy, gdzie mieszka z matką, która prowadzi warzywniak i z siostrą Elką, która na razie pracuje jako kelnerka ale ma ambicje dostania do firmy prowadzonej przez pewnego Włocha. Jeśli Stefek nie jest zajęty obserwowaniem swego ojca, to obserwuje i przeszkadza swojej siostrze i jej chłopakowi, Jurkowi który już bardziej jest skory do zabaw z młodym. Zresztą Jurek ma ciekawą pracę jako mechanik, zawsze pokaże Stefkowi coś w silniku lub będzie zajęty renowacją pięknego Mustanga, którego niedawno nabył. Ale czasem i zimna, poważna rudowłosa Elka skusi się na te zabawy z bratem, by trochę zmienić prawidła losu, na przykład wtedy, gdy podrzucą hamburgera bezdomnemu, grzebiącemu w śmietnikach, czy pomogą panu sprzedającemu jabłka zdobyć więcej klientów. Ale czy ona będzie potrafiła zmienić prawidła losu, by wreszcie znaleźć swoją pracę marzeń? Zaciska usta i powstrzymuje łzy. Może tor losu da się odmienić, jeśli znajdzie się odpowiednią zwrotnicę? Pytanie tylko, czy dana zmiana będzie lepsza od utartej ścieżki, jaką proponuje los? Dla Stefka najważniejsze jest, czy ten pan w garniturze kiedyś wróci do niego, jego mamy i siostry. Facet chyba musiał opuścić bardzo dawno temu dom i rodzinę, skoro nie poznaje syna w osobie tego jasnowłosego chłopca, który cały czas gdzieś się kręci za nim.
I znowu te monety i żołnierzyki na torach, jakby coś miały zmienić. Już widzieliśmy taką scenę w „Egoistach”, gdy chłopiec próbuje różnymi, drobnymi przedmiotami powstrzymać ciężki pociąg przeznaczenia. Dziecko zawsze ma coś z ryzykanta, który odważy się zagrać z losem o wszystko.
W tym samym roku co „Sztuczki”, na ekrany kin wszedł film „Wszystko będzie dobrze”, gdzie kilkunastoletni Paweł zawiera układ z Matkę Boską, by wyprosić zdrowie dla swojej chorej matki. Matka matkę zrozumie. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, a Paweł boleśnie przekonuje się, że cuda nie zawsze się zdarzają, choćby wypluło się z siebie płuca podczas morderczego biegu. Młodszy Stefek jest bardziej cierpliwy w swoich badaniach losu, przekładając ołowiane żołnierzyki na torach. No i proszę. Błyszczące w słońcu monety przyciągają uwagę pijanego pasażera, którego obecność na torach tuż przed nadjeżdżającym pociągiem bardzo niepokoi ojca Stefka. Do tego stopnia, że mężczyzna wyskakuje ze swego pociągu i chce ratować niepoprawnego poszukiwacza skarbów, któremu i tak nic się nie dzieje. No i bach. Pociąg ojca Stefka odjeżdża, a mężczyzna ma teraz trochę czasu, by pobyć w starej okolicy, z której kiedyś odszedł, zostawiając białe gołębie i swoją rodzinę. Zwiedzanie starych kątów rozbudza w mężczyźnie sentymenty i rzecz jasna chęć spotkania się z rodziną. Krok po kroku pionek zmierza do celu. Ale czy to za sprawą sztuczek Stefka, czy może sam los tak chciał. I dlaczego Elka znów zawaliła spotkanie o pracę? Czy los tak chciał? Czy gdzieś indziej jest jej miejsce?
Magiczne kino Andrzeja Jakimowskiego, pełne zwyczajnych scenek i zupełnie nieznanych aktorów, w tym naturszczyków jak Grzegorz Stelmaszewski, Rafał Guźniczak, Ewelina Walendziak, czy wreszcie odtwórca głównej roli: Damian Ul. Patrząc na ten film człowiek ma wrażenie, jakby przenosił się do innej krainy, sennego miasteczka, pełnego odrapanych kamienic, klatek z gołębiami i zakurzonymi podwórkami, gdzie czas płynie zupełnie inaczej. „Sztuczki” to z jednej strony prosta historia o dziecięcych zabawach na torach. Ale z drugiej strony to fascynująca filozoficzna opowieść o tym, jak dziecko próbuje pertraktować z losem i walczyć o swoją szansę na szczęście.
Komentarze
Prześlij komentarz