SPELLBINDER (CZARODZIEJ?) DWA ŚWIATY
Panie i panowie: lata dziewięćdziesiąte, telewizja, walkman, gameboy, kamery VHS, przewijam taśmę i oto co widzę: Ładną panią w efektownym czarno-miedzianym kombinezonie, doskonale dopełniającym rudy kolor włosów bohaterki. Ale ta pani wydaje się być zdenerwowana. Pociera ręką o rękę, coś iskrzy i wyrzuca jakiś ładunek energetyczny w kierunku przeciwnika. Co za ostra babka. I znów coś iskrzy w mej pamięci.
„Spellbinder” czyli dosłownie „czarodziej”, ale chyba lepszym tytułem jest tu „Dwa światy”. Bo rzecz będzie o równoległej rzeczywistości. To już nieco zapomniany serial. W końcu od jego premiery minęło ćwierć wieku, ale myślę, że dla ludzi urodzonych w latach osiemdziesiątych produkcja ta ma wciąż w sobie jakiś niezwykły czar. Czy ktoś odważyłby się nazwać ten serial obciachowym? Nie sądzę. Serial nie zestarzał się tak bardzo, jakby się mogło wydawać. Ma on wszystko co potrzebne dla młodego odbiorcy: wartką akcję, historię z morałem, że na przyjaciół można liczyć. Do tego jeszcze ciekawe scenografie, zamki, wioski i latające statki przypominające trochę Tie Fightery z „Gwiezdnych wojen”, designerskie kombinezony energetyczne (nawiązujące do zbroi polskiej husarii), no i oko magów – ten mały radioodbiornik w kształcie ośmiokąta, podobnie zresztą jak księgi uczonych w tym dziwnym świecie. Ten radioodbiornik zresztą odegra niebagatelną rolę jako komórka, pozwalająca nawiązać kontakt z drugim światem. Nawet najlepszy smartphone by tego nie umiał. Ale co ja tu plotę! To zresztą serial z epoki, gdy telefony komórkowe wśród młodych były jeszcze rzadkością, więcej się wychodziło z domu, choćby na ryby, czy żeby pograć w piłkę, a komputer służył jedynie do napisania referatu z historii. Niesamowite, jak wszystko się zmieniło przez te dwadzieścia siedem lat.
Na uwagę zasługuje fakt, że ta produkcja, podobnie jak wcześniejsza „Tajna Misja” został zrealizowany przez współpracę Telewizji Polskiej z Telewizją Australijską. To także pozwoliło na zastosowanie lepszych efektów specjalnych, jak choćby ten „falujący” obraz będący portalem do innego świata, wyładowania elektryczne, czy unoszące się wielkie statki magów utrzymane w steampunkowym stylu (tak naprawdę podnoszone przez helikoptery i dźwigi, ale to już poza kadrem)
Udział Telewizji Polskiej w tej produkcji to przede wszystkim plenery ukazujące ten drugi, tajemniczy świat, który odegrały piękne krajobrazy Jury Krakowsko-Częstochowskiej, zamek Czocha, Zamek Książ (Siedziba Magów), czy Błędne Skały będące siedzibą Rabusiów. Ale również polski udział odbił się w obsadzie, gdzie zobaczymy Andrzeja Grabarczyka (czyli Jurka z Klanu), debiutującego wówczas Piotra Adamczyka, Jadwigę Jankowską Cieślak, Joachima Łamżę, Hannę Dunowską, Krzysztofa Kumora w roli Mistrza Correona, Mariusza Czajkę, Jacka Lenartowicza w roli strażników, czy Rafała Zwierza w roli Gryvona, podstępnego ucznia magów, który jednak porzucił aktorstwo, by spełniać się jako prawnik. A także Stanisława Brejdyganta jako mistrza wioski (kogoś w rodzaju burmistrza). W napisach końcowych można także odnotować Igora Brejdyganta, o którym ostatnio było głośno w kontekście serialu Szadź. Tu odpowiedzialny był za współpracę reżyserską po polskiej stronie i tłumaczenie. Nad całością jednak czuwali Australijczycy i to także widać w wyborze obsady głównych bohaterów czyli Paula (Zbych Trofimiuk) – australijski aktor polskiego pochodzenia podobnie jak i Gosia Piotrowska w roli Riany, a pozostali to przezabawny Brian Rooney w roli Alexa, najlepszego przyjaciela Paula i Michela Noonan w roli bystrej Katriny Muggleton. Do tego jeszcze Andrew McFarlane jako Biran Reynolds, roztargniony ojciec Paula i oczywiście Heather Mitchell w roli przebiegłej Mistrzyni Magii – Ashki.
Można by się przyczepić do trochę sztucznej, wręcz zbyt jaskrawej gry co niektórych aktorów, ale to w końcu serial dla młodej publiczności więc i charaktery muszą być wyraziste, a montaż dynamiczny. Za reżyserię odpowiedzialny był tu Noel Price znany z wielu produkcji dla dzieci i młodzieży, jak choćby ze wspomnianej już „Tajnej misji”, „Girl from tommorow” czy „ Na wysokiej fali”. Serial został napisany przez Marka Shirrefsa i Johna Thomsona. Shirrefs wydał jeszcze kilka książek uzupełniających całą serię, ale dla nas oczywiście liczy się to, co widzimy na ekranie.
Serial doczekał się dwóch sezonów – w sumie 26 odcinków, a każdy z nich liczył sobie 24 minuty z hakiem. Scenarzyści umiejętnie ucinali każdy odcinek w decydującym momencie, gdy główny bohater stawał wobec wielkiego zagrożenia. Mając parę lat i przyklejony do telewizora, nie mógłbyś sobie wybaczyć, żeby przegapić kolejny odcinek. Po prostu musiałeś się dowiedzieć, jak to dalej się potoczy. I tak twórcy przerzucali akcję między zielonym światem Riany, a światem Paula czyli Sydney. W pierwszym sezonie to Paul trafił do obcego świat, a w drugim sezonie to z kolei jego przyjaciółka Riana pochodząca z innego świata trafiła nagle do Sydney i jak zwykle akcja zmierzała do tego, by wydostać bohaterów z obcych światów i także pozbyć się paru intruzów.
Kolejne wersja „Spellbinder” – „W krainie Władcy Smoków” to ten sam koncept wędrówki między światami, tyle że z posmakiem orientu. Tym razem to dziewczyna Kathy Morgan (w tej roli Leuren Hewett) przenosi się do innego świata. A jej tropem podąża znana z wcześniejszego sezonu przebiegła Ashka, która chce się wydostać z więzienia i jak zwykle sporo narozrabia. W porównaniu do poprzedniej serii, mamy tu więcej światów, więcej plenerów (Chiny, Polska, Australia), więcej wątków, bardziej efektowne scenografie, ale mimo to większym sentymentem darzę pierwszą serię. Póki co nie zapowiada się w Telewizji Polskiej na powrót do tego serialu, mam tu na myśli także odświeżenie tego konceptu i zrealizowanie nowej przygody. Ale nie ma co płakać. Na półce mamy kasety VHS, które mimo zniszczenia jeszcze możemy pokleić sentymentem. Tak, wiem, że „Spellbinder” doczekał się swojej edycji na DVD, a chyba nawet na YoutTube Telewizja Australijska udostępniła ten serial w dosyć dobrej jakości. Póki co wyniki oglądalności są dość wysokie i mało kto daje łapkę w dół. Ciekawe tylko, kto ogląda te starocie? Chyba takie podstarzałe dzieciaki jak ja, które chcą razem powspominać cudowne dzieciństwo. Mamy już chyba porozkładane wszystkie pionki na szachownicy. Pora teraz przyjrzeć się uważniej serialowi od strony fabuły.
Paul Reynolds, nastolatek z Sydney mieszka ze swoim ojcem i siostrą Christine w dzielnicy domów jednorodzinnych. Nawet całkiem niezły ten dom. Ale, czy czegoś, kogoś tu brakuje? No tak. Niepełna rodzina. Paul ostatnio sporo przeszedł. Stracił mamę w wypadku samochodowym i próbuje jakoś żyć od nowa, choć o tzw. „życiu rodzinnym” raczej może tylko pomarzyć. Jego ojciec, sympatyczny, choć trochę rozkojarzony, naukowiec, Brian Reynolds cały czas pracuje w laboratorium, by może tak zagłuszyć cierpienie. Młodsza siostra, Christine ma także swój świat i ciągle marzy o tym, by znaleźć ojcu nową żonę i dla siebie nową mamę. Na szczęście Paul może liczyć na swego przyjaciela, z pochodzenia greka: Alexa Katsonisa, który wraz ze swoim ojcem często zapraszają Reynoldsa na wspólne wędkowanie. W przypadku przyjaźni Paula i Alexa też można mówić o dwóch światach. O ile Paul, a także jego koleżanka, kujonka Katrina wywodzą się z tzw. Inteligenckich rodzin i sami przejawiają pasję do nauki, a szczególnie do chemii, fizyki, o tyle Alex, wywodzący się rodziny robotniczej, uczeń repetujący kolejną klasę woli wykorzystać wiedzę z chemii bardziej praktycznie, na przykład do zrobienia niezłej zadymy w szkole.
Wkraczamy do domu Paula w momencie, gdy on śpieszy się na szkolną wycieczkę. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę, a ojciec Paula, Brian jeszcze załatwia mnóstwo spraw przez telefon, a przecież oprócz bycia naukowcem, rozwiązującym bardzo poważne problemy, musi on jeszcze przyjąć rolę ojca i kierowcy, by dostarczyć syna na zbiórkę pod szkołą. Na szczęście wszystko jakoś się udaje, choć to szczęście można teraz różnie interpretować. To właśnie na obozie w Górach Błękitnych, w wyniku wyładowania elektrycznego Paul odkrywa portal do innego świata (w miejscu silnego promieniowania elektromagnetycznego) i jak zwykle nie może powstrzymać swojej ciekawości, by zbadać to zjawisko, niestety gdy chce zawrócić, portal się zamyka.
W tym momencie moglibyśmy sobie zadać pytanie, czy to aby nie sen, albo może nerwowa reakcja Paula na ostatnie traumatyczne wydarzenie związane ze śmiercią matki. Tak może też będzie to starał się tłumaczyć jego ojciec, gdy Paul już się odnajdzie i wróci do domu. Póki co jednak Paul jest w innym świecie – i nie mówimy tu już o psychicznych stanach. Niby dookoła znajomy las, a jednak coś jest nie tak. Paul zdaje sobie sprawę, że nie ma wokół niego jego kolegów i koleżanek i w ogóle wszystko wygląda trochę jak z innej epoki. Jakby XV/XVII w., a może jeszcze wcześniej, choć co niektórzy mieszkańcy tej krainy w dziwnych, czarnych strojach, poprzetykanych miedzianymi i złotymi akcentami, operują jakimiś elektrycznymi urządzeniami. Co to jest?
Jak Paul ma się odnaleźć w innym świecie? Potrzebny mu jest jakiś przewodnik. Na szczęście spotyka na swojej drodze dziewczynę imieniem, Riana, która choć na początku nieufna, w końcu pomaga nowemu przybyszowi w ukryciu się. Sporo ryzykuje, bo Paul nieźle narozrabiał tym nagłym wtargnięciem do innego świata. On po prostu wie za dużo. Czyżby przeniósł się do przeszłości? Riana żyje w wiosce Clayhill, która przypomina właściwie średniowieczną osadę. Nie uświadczysz tu żadnych udogodnień, które znasz z XX i XXI wieku. Żadnych kuchenek, tylko ognisko. Tu wszystko trzeba robić ręcznie. Dominuje rolnictwo i praca w kopalniach. Zebrane plony mieszkańcy wioski zobowiązani są dostarczać regularnie do zamku wielkich Magów, podobnie jak wykopane z kopalni cenne kamienie energetyczne (przypominające nieco bursztyny), dzięki którym skomplikowane maszyny Magów mogą „żyć” i latać nad wioskami, by kontrolować i straszyć uciskany lud. Jeśli jednak ktoś okaże się nieposłuszny, zostaje zesłany na Pustkowie, gdzie po prostu umiera. Ale są i tacy, którzy w wąwozach wiodą inne życie, to tzw. Rabusie-buntownicy, którzy co chwila napadają uciskany lud i mają za nic rządy wielkich Magów. Generalnie w tym świecie nie jest dobrze. Władzę trzymają wtajemniczeni, którzy mają ogromną wiedzę z zakresu chemii, fizyki, astronomii i mechaniki, jak kapłani w starożytnym Egipcie, na których musi pracować ciemny, przerażony lud.
Kiedy rodzice Riany dowiadują się, że ich córka ukrywa tajemniczego gościa, który opowiada jakieś dziwne rzeczy i pokazuje takie wynalazki jak walkman (i Czekoladowy Raper odtwarzany z kasety) czy kamera VHS, chcą natychmiast pozbyć się Paula, bo wolą nie zadzierać z Magami. Ale gość z innego świata w końcu zyskuje okazję, by pokazać, że jest przyjacielem. Ratuje życie młodszemu bratu Riany. Ale tym bohaterskim czynem wzbudza również podejrzenie co u niektórych mieszkańców wioski, którzy z chęcią podzielą się informacjami o nowym przybyszu z Magami. Obcy, który potrafi leczyć, potrafi robić to, co wielcy Magowie? To niepodobne. Trzeba to sprawdzić. Już błyszczą oczy Gryvona, ambitnego ucznia Magów, który nie pozwoli sobie na konkurencję. Paul oczywiście nie uniknie wizyty w zamku Magów, by mieć okazję do wyjaśnienia, skąd pochodzi. Chłopak naiwnie będzie myślał, że może właśnie wielcy uczeni pomogą mu wrócić do jego świata. Ale gdy tylko zobaczą kamerę VHS, gdzie na ekranie będą się wyświetlały różne scenki ze świata Paula, ich wszelka wiedza i rozsądne wyjaśnienia wyparują w jednej chwili. Kto to u licha jest i co to za dziwne wynalazki?! Taki ktoś jest niebezpieczny. O tym przekonał się boleśnie wynalazca Zander (Piotr Adamczyk), budując model latającego samolotu, który natychmiast został spalony przez wielką mistrzynię. Leonardo da Vinci nie mógłby tu żyć, chyba żeby dostał się na dwór magów i tam dzielił z nimi wielkie idee postępu. Póki co Paul nie ma dobrej opinii wśród podejrzliwego otoczenia. Może to wariat, a może rzeczywiście przybysz z innej cywilizacji? Trzeba go zamknąć, tak jak Zandera. I tak Paul z tajemniczego gościa stanie się więźniem. Ale i pośród magów pojawią wątpliwości, kogo oni naprawdę zamknęli? Na przykład taka sprytna Mistrzyni Ashka i jej nadgorliwy uczeń Gryvon będą koniecznie chcieli poznać, jak się robi wybuchowy proch, którym Paul zabłysnął jeszcze w szkole, robiąc niezłe Bummmm. Bo kto ma potężną broń, ten będzie rządził. Ashka z chęcią pozbyła by się innych magów, których uważa za kompletnych idiotów. Na jej drodze stanie jednak starszy kolega, Mistrz Correon, który choć z początku skazał Paula na więzienie, w końcu stanie się jego największym obrońcą. A to dopiero początek rewolucji, jaką rozpoczął ten przybysz z innego świata. Również w rodzinie Riany, Paul zdołał obudzić uśpioną waleczność. Przytłoczeni dotąd reżimem Magów mieszkańcy Calyhill, postanawiają pomóc uwięzionemu Paulowi i zjednoczyć siły z innymi buntownikami. Riana okazuje się bystrą uczennicą, która zaczyna poznawać po okiem Correona wszystkie tajemnice, jakie Magowie dotąd skrywali przed uciśnionym ludem.
Ale również po drugiej stronie lustra, czyli w świecie Paula, jego przyjaciele, Alex i Katrina nie próżnują, szukając sposobu na to, jak otworzyć przejście do tamtego świata. Zabawne, jak szybko wpadli na ten pomysł, że ich kolega przeniósł się do innego świata. Ale to w końcu bystre dzieciaki z bujną wyobraźnią. Podczas gdy policja wraz z ratownikami poszukuje Paula w Górach Błękitnych, gdzie ostatnio go widziano, Alex i Katrina porozumiewają się przez radio z Paulem i Rianą, próbując jakoś ustalić godzinę spotkania, w którym nastąpiłoby przejście. Wystarczy znów pobawić się trochę elektrycznością, przeciągnąć stalową linkę po drutach wysokiego napięcia (nie próbujcie tego) i może za chwilę dzieciaki zobaczą ten falujący portal do innego świata. A jeśli to już nastąpi i nawet jakimś cudem Paul po różnych niebezpiecznych przygodach powróci do domu, kto wie, czy nie wpuści do swego świata innych intruzów, którzy mogą trochę narozrabiać w jego świecie. Ale na szczęście wśród nieproszonych gości, będą też przyjaciele. Teraz to Riana przekona się, jak to jest się zgubić w innej cywilizacji (pięknym Sydney). Udając daleką kuzynkę Paula, będzie musiała się zmierzyć z jego rzeczywistością i pomóc powstrzymać żądną władzy i mocy Mistrzynię Magii Ashkę, która w każdym środowisku czuje się jak ryba w wodzie. Figura Ashki przypomina trochę postać Złej Czarownicy Jadis z „Opowieści z Narnii”, a zwłaszcza z opowiadania „Siostrzeniec czarodzieja”, gdzie żądna władzy czarownica, przedostaje się ze swojego świata do XX- wiecznego Londynu, gdzie każdego traktuje jak swojego poddanego i bierze bez skrupułów to, co chce. Inteligentna Ashka idąca śladami Paula w jego świecie potrafi bardzo szybko się zaaklimatyzować i bezczelnie mówi do ludzi, by dali je to lub tamto, bez zbędnych pieniędzy i grzeczności. A jeśli ktoś stawia opór, wielka mistrzyni wciąż dysponuje swoim kombinezonem energetycznym, z którego wydobywają się ładunki elektryczne. Z takimi argumentami nie warto dyskutować.
Riana czuje się bardziej zagubiona w świecie Paula, nie potrafi zrozumieć tej zimnej rzeczywistości, a gdy wspomina o swoim dziwnym świecie, od razu ląduje w szpitalu psychiatrycznym, by potem jeszcze otrzeć się o bezdomność i wreszcie poznać niejaką Josie (Lenka Kripac), zaradną dziewczynę, która wraz z młodszym bratem szuka swojego ojca. Riana słysząc tą smutną opowieść od nowo poznanej Josie, dziwi się, że w tym świecie dzieci mogą być bez rodziców. W jej świecie sieroty zawsze znajdują schronienie u sąsiadów i nikt nie jest sam w wiosce. A przy okazji każdy w świecie Riany umie rozpalać ognisko, polować i łowić ryby. Survival w pełnym wydaniu. My z kolei w naszym świecie doczekaliśmy globalnej wioski McLuhana, gdzie niby jesteśmy sąsiadami z okienka profilu mediów społecznościowych, a jednak wciąż odczuwamy dziwne wyobcowanie.
Paul jednak czuje, że jest coraz bardziej samotny, kiedy próbuje wytłumaczyć swojemu ojcu naukowcowi swoje zaginięcie w Górach Błękitnych, gdzie naprawdę przeżył dziwną przygodę w równoległym świecie. Ojciec Paula jako naukowiec i sceptyk tylko uśmiecha się pod nosem, wiedząc, że nie poświęcał dość czasu swemu synowi po śmierci żony, przez co ten uciekł w świat fantazji. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy sprytna Ashka w szykownym ubraniu businesswoman spotyka się z ojcem Paula, by ulepszyć jej niezwykły kombinezon energetyczny i zyskać jeszcze większą moc. Brian jest zafascynowany tą tajemniczą technologią i obiecuje pomóc tajemniczej kobiecie. Rudowłosa pani potrafi zrobić wrażenie na mężczyznach i nie inaczej jest z Brianem Reynoldsem, który ulega czarowi Ashki. Paul musi działać, bo jeszcze ta ruda będzie jego macochą. Alex i Katrina próbują jakość pomóc przyjacielowi, jednak sami są już wyraźnie zmęczeni życiem w dwóch światach i kolejnymi szlabanami od rodziców i nauczycieli, którym się narazili podczas ratowania Paula z opresji. Jednak w którymś niezwykłym momencie, wszyscy przyjaciele łącznie z Rianą i rodzicami jednoczą się, by pokonać podstępną Ashkę, która coraz bardziej miesza w ich świecie.
Sympatyczny serial, który jak dla mnie w ogóle się nie zestarzał, a jest wręcz cudownym wytrychem do innego świata, jakim było dzieciństwo. Ale mimo tego sentymentu może lepiej żyć w swoim świecie obecnym niż uciekać w inne.
Cokolwiek to znaczy.
Komentarze
Prześlij komentarz