SZANSA
SZANSA
Szansa? Mając do wyboru wu-ef albo historię, chyba wybrałbym wu-ef, gdzie siedziałbym na ławce rezerwowych jako ten niezauważalny szaraczek, który po raz kolejny marnuje sobie szansę, by się sprawdzić w tej albo innej dyscyplinie. A potem po latach, z perspektywy historycznej, uważałbym to zapewne za największy błąd mego życia. Ale ambitny pan Janota (Krzysztof Zaleski), nowy nauczyciel sportu w prowincjonalnym liceum i zarazem były sportowiec ze złamaną karierą nikomu nie odpuści. Właśnie ma szerokie pole do popisu, by z niczego zrobić coś wartościowego i zaangażować w to jak najwięcej osób. Zakurzona salka, gdzie kiedyś był magazyn pełen niepotrzebnych rupieci, teraz lśni. Stoją tam już nowe sprzęty sportowe załatwione przez przebojowego nauczyciela, który potrafi przekonać nawet zabieganego dyrektora Poltechu (Bogusław Sobczuk, któremu zawsze do twarzy w rolach dyrektorów jak w „Wodzireju”), by stał się sponsorem szkoły i drużyny sportowej. Przebojowy Janota nawet nie zakłada garnituru na takie spotkania. Wystarczy jego pasja, by poznać, że to dobra inwestycja. Tak, ten nauczyciel ma w sobie jakąś niezwykłą charyzmę, trzeba mu pomóc. On potrafi pociągnąć za sobą tłumy.
Prężą się muskuły uczniów na nowej siłowni, słychać sapanie i dyszenie. Kolejny trening zwołał pan z wuefu, który powoli staje się najważniejszym nauczycielem pośród innych. Najwięcej robi, najwięcej załatwia, jest najbardziej oddany swojej dyscyplinie. Chce stworzyć silną reprezentację a może nawet klub sportowy. A do tego trzeba poświęcenia wielu osób. Uczniowie są ciągle zwalniani z innych lekcji, by pomagać panu Janocie, bo w końcu on robi tu najlepszą robotę, czyż nie? Sport to zdrowie, sport to duma, a inne przedmioty to zawracanie głowy. Jakieś wierszyki, wykresiki, datowniki, globusiki! Wszyscy sztywni w ławeczkach, znudzeni albo przerażeni bo znów nieprzygotowani. Wreszcie szkoła ma się czym pochwalić. Pan dyrektor klaszcze w dłonie. Taki dumny i szczęśliwy. Jego szkoła ma szansę być niezwykłą! Ach, och! Niech to będą zawody sportowe, olimpiady! Niech się dzieje. A inne przedstawienia, akademie, teatrzyki niech się schowają, bo i tak wszyscy na nich ziewają. Tylko sport w pełni angażuje. Walki gladiatorów, dziki tłum, okrzyki, wiwaty. Będziemy najlepsi. Pytanie tylko, dla kogo właściwie robi to pan Janota? Czy aby tylko dla szkoły, czy może dla spełnienia swoich chorych ambicji? Czy w taki sposób chce odzyskać dawno utraconą sławę, gdy złamał sobie karierę jako sportowiec? Może teraz okaże się genialnym trenerem, organizatorem? Ma zadatki na lidera, który lubi, jak mu młodzież maszeruje na boisku.
Wszystkim tym cyrkom przygląda się z coraz większą nieufnością nauczyciel historii, który przecież czytał o niejednym idealiście, co zmienił się w despotę a potem w faszystę. A może po prostu Magister Ejmont (Jerzy Stuhr) zazdrości koledze Janocie, że ten w tak krótkim czasie osiągnął tak wiele dzięki swojej charyzmie. Zazdrości i się złości, że Janota podbiera mu uczniów z lekcji. Zaangażował do swojego przedsięwzięcia tak wielu uczniów, niektórym nawet dał nowy cel w życiu, odkrył ich sportowe talenty. Nie każdy musi być historykiem czy matematykiem. Może być też wybitnym sportowcem, który kiedyś przywiezie złote medale dla naszej kochanej Ojczyzny. I to dzięki komu? Dzięki panu Janocie! Kto wie, może to on w przyszłości będzie wicedyrektorem a może nawet dyrektorem tej szkoły. Może to on przywróci blask temu miejscu? Tylko czy w tej szkole będzie miejsce na inne przedmioty? Może trzeba trochę temu nauczycielowi zapędy przystopować? Ejmont mruży oczy. Czyżby chciał podłożyć świnię koledze? Czytał przecież o niejednym spisku na wielkiego przywódcę? A może to nie będzie konieczne. Może jego obawy co do nadgorliwego nauczyciela wuefu nie są takie bezpodstawne. Wszystko się zmienia, gdy jeden z chłopców, z pasji muzyk jazzowy, z przymusu uczestnik zajęć pana Janoty, próbuje popełnić samobójstwo, bo nie może już wytrzymać jak się okazuje sadystycznych metod nowego nauczyciela.
Feliks Falk jak zwykle pyta nas i swoich bohaterów o to co zawsze: o moralność, o idealizm, o wykorzystanie swojej szansy kosztem innych, o to czy liczy się ogół, prestiż czy jednostka?
Komentarze
Prześlij komentarz