Posty

MÓJ BIEGUN

Obraz
Filmowa biografia najmłodszego zdobywcy dwóch biegunów, Jana Meli, który mimo swej niepełnosprawności pokazał, że potrafi przekraczać bariery, jakie często tworzymy sobie w naszych ciasnych umysłach. „Mój Biegun” zalicza się do cyklu „Prawdziwych historii” zrealizowanych przez TVN, wśród których znalazły się filmy o tragedii w Rysach („Cisza”) czy o porwaniu Krzysztofa Olewnika („Krzysztof”). W swojej konwencji przypomina on trochę filmy w stylu „Okruchy życia”, motywacyjne kino polecane przez coachów, gdzie bohaterowie znajdujący się w dramatycznych okolicznościach, ukazują swój heroizm, motywując widza do zmiany swego życia. Tego typu kino, oparte na faktach raczej nie wznosi się na artystyczne wyżyny, czy niepotrzebne ozdobniki. Chodzi o bezpośredni przekaz, trochę jak paradokument, gdzie uderzą nas realizm i pewna surowość emocji. W rolach głównych możemy tu podziwiać Macieja Musiała (jak na swój wiek już dość doświadczonego aktora), Bartłomieja Topę i Magdalenę Walach. Trzeba ...

BRZEZINA. UPARCIE SZUKAĆ ŻYCIA

Obraz
  Andrzej Wajda sięga do twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, by pokazać nam konfrontację między śmiercią a witalizmem i erotyzmem. „Przyjechałem do ciebie, żeby tu umrzeć” — oznajmia z uśmiechem i wzruszeniem blady Stanisław (Olgierd Łukaszewicz), który mimo swej choroby wciąż tryska radością i wigorem. A mówi te słowa do kogoś, kto od roku już przypomina żywego trupa, tonącego w melancholii. To jego brat, Bolesław, leśniczy, żyjący w głębi lasu wraz ze swoją córeczką, Olą i służącą Katarzyną, Wciąż nie może otrząsnąć się po śmierci swojej żony. Tą tęsknotę i melancholię Olbrychski powtórzy w innej ekranizacji Iwaszkiewicza, „Panien z Wilka”, gdzie jako Wiktor Ruben po śmierci swego przyjaciela powróci do rodzinnej miejscowości z dworkiem w nadziei na odzyskanie równowagi i być może rozbudzenie dawnych miłości. Nie będzie to jednak możliwe. Odpłynie z krainy snów i wspomnień, opuści swoje nimfy kochane, podstarzałe Panny z Wilka i wróci do szarego życia, by rzucić się w wir ruty...

MISTRZ I MAŁGORZATA

MISTRZ I MAŁGORZATA. NAWET DIABEŁ ZROZUMIE KOCHANKÓW    Oj pamiętam, jak w wakacje, przygotowując notatki do matury wziąłem się za tą książkę. Jakież było moje miłe zaskoczenie, gdy zacząłem ją czytać w ten gorący lipiec 2006 roku. Że też takie coś dali na szkolną lekturę?! Wspaniałe. Co za powiew świeżości. Rzekłbyś, że to dzieło wyśmiewające wszelkiej maści hipokrytów, bijących się w pierś i zapewniających o swojej uczciwości. Lepiej uważać, bo zawsze można paść ofiarą diabelskiego żartu. Za to właśnie uwielbiamy świtę Wolanda, grupę żartownisiów, którzy mimo swego ponurego, diabelskiego rodowodu, działają w słusznej sprawie, odwracając wszystko do góry nogami, by zbyt pewny siebie obywatel nie przyzwyczaił się za bardzo do obecnego stanu rzeczy (czyt. „ustroju”). To grozi świętoszkowatą rutyną. Prędko, trzeba przeciwdziałać! Ale Mefistofeles nie tylko przybył tu, aby w roli mistrza czarnej magii pofiglować sobie na rosyjskim podwórku, gdzie rządy sprawuje nadopiekuńczy ...

MĘŻCZYZNA IMIENIEM OTTO. BARDZO DUŻY I POWAŻNY TOM HANKS

Obraz
Jeśli oglądaliście takie filmy jak „Lepiej być nie może”, „Wszechwiedzący”, „Mów mi Vincent”, czy wreszcie „Schmidt” to „Mężczyzna imieniem Otto” również realizuje się w tej znajomej poetyce, gdzie na pierwszym planie mamy zgorzkniałego bohatera, który ma dosyć całego świata, ale mimo że uważany jest on za gbura, to jednak zawsze komuś pomoże, nie marnując czułych słówek. „Ja wiecznie zła pragnąc, wiecznie czynię dobro” – jak brzmiało motto „Fausta” i „Mistrza i Małgorzaty”. Inżynier Otto Anderson właśnie trzyma tą książkę w ręku, która przywołuje tyle wspomnień. Należała do jego żony, nauczycielki literatury. Ona kochała książki, ukryte światy między okładkami. On wolał bardziej praktyczne rzeczy, co zostało mu do dziś. Jego Małgorzata, Sonya zmarła pół roku temu na raka. Nie mieli dzieci. Otto został sam na posterunku, aby jeszcze dbać o swoje małe osiedle, gdzie jak zwykle zawsze znajdzie się coś do roboty. A to trzeba pilnować segregacji śmieci, a to nie wpuszczać obcych sa...